19 – 22 września 2017     #km: 139         #stopów: 7 

Pierwsze  (auto)stopy na Nowym Kontynencie. 

Z pełnym ekwipunkiem, butlą gazową, zapasem wody i jedzenia na 3 dni ruszamy do Litchfield Park.
Dlaczego nie bardziej znany Kakadu National Park? Przecież ogromny on i piękny…
Odpowiedź jest prosta: Kakadu NP zajmuje obszar 20 tys. km kwadratowych; żeby go przymierzyć, jakkolwiek, potrzebny jest samochód  (najlepiej 4WD) i zapas wody i jedzenia na… tydzień?
Dla porównania: Litchfield Park ma 1,5 tys. km kwadratowych, czyli: do pokonania autostopem:)
Także idąc za myślą lokalesów: Litchfield – DO, Kaka – DON’T ☺

„Mądrość Buszu: zwolnij, wyluzuj i ciesz się chwilą”

A więc pierwsze koty za płoty. Zdobyliśmy park w pięciu odcinkach, z czego ostatni był najciekawszy. Kobieta, która nas zgarnęła współpracuje z organizacją wspierającą aborygeńskie dzieci. Co więcej, aktualnie stara się o adopcję jednego z nich, mimo że sama jest już babcią. (Trzymamy kciuki!)
Dowiedzieliśmy się trochę o Aborygenach – są przemiłymi ludźmi. Poczucie własności i potrzeba posiadania praktycznie dla nich nie istnieją. Liczy się jedynie rodzina.
No więc ta sympatyczna pani nie dość że zboczyła z trasy, żeby dowieźć nas na miejsce, to jeszcze po 'nie-drodze' zabrała nas do królestwa termitów.

Najokazalszy z okazów

Słowo o Litchfield Park.
Szeroki płaskowyż piaskowca otoczony klifami i wodospady spływające z ich krawędzi.
Słów nie starcza, niech oddadzą to zdjęcia…

Woda jak kryształ!

Kolejne kąpiele w drodze do Wangi Falls…

Po dniu spędzonym nad malowniczymi i krystalicznie czystami Florence Falls i Buley Rockhole, zmierzamy do Wangi Falls – kolejnego zaskakującego miejsca w Litchfield Park.
Stopem, a jakże. Na liczniku 130 km/h.
ADAM: Nie ma tu gliniarzy?
KIEROWCA: Ja jestem gliną, a co?
A: Aaa… yyy… nic. Zastanawiam się tylko nad kontrolą prędkości…
K: No worries, jestem przeszkolony w szybkiej jeździe!

Docieramy do Wangi Falls, wg Adama najśliczniejszego wodospadu na świecie. Dwa główne nurty spadającej wody z wysokości 50 m do sporego jeziorka, otoczonego klifami, lasami pełnymi nietoperzy i… dzikich świń. ?

U szczytu wodospadu
Z głową w chmurach

Nasze pierwsze spotkanie z torbaczami: kangur rdzawoszyi czyli walabia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *