30 stycznia – 1 lutego 2019 Bangkok

Znów tanie bilety. Znów kokarda w przestrzeniach powietrznych. Znów miliony minut i kilometrów.

Ale! Nie ma tego złego… Przy okazji odwiedziliśmy Renię i Sergiusza w Londynie (big up!) i zwiedziliśmy kawałek Chengdu (poniżej).

…ale! nie traćmy czasu. Tajlandia wzywa! 🙂

Początek kulinarnej podróży – pad thai na Khao San Road.
…to była długa noc. Bangkok wciąga i połyka bez przeżuwania.
Przejażdżka promem (jeden ze środków komunikacji miejskiej). I, niestety, alert smogowy w Bangkoku.
„Number one” (w lewym dolnym rogu) – lokalny mistrz gry, której nazwy nie znamy.
W drodze na Złotą Górę.

W oczekiwaniu na klienta.
Trochę biedniej, ale wciąż schludnie i przyjemnie – domki nad kanałami.
Budda na sprzedaż.
Krokodyl na obiad? Proszę bardzo! Street food oferuje chyba wszystko.
Spoczywający Budda, ten w tle oczywiście (największy w Tajlandii). Naprawdę robi wrażenie.

A czemu by nie drzemka na krawężniku niemałej ulicy.
Khao San Road nieustająco tętniące życiem – mekka backpackersów i imprezowiczów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *