Festiwal Phra Nakhon Khiri

(patrz: wpis z Petchaburi)

No więc ślepej kurze trafiły się występy, śpiewy, teatr cieni, pokaz rzemiosł i tradycyjnych strojów z tego regionu oraz rękodzieło.

Mało? No to jeszcze pokaz sztucznych ogni!

Widok na górę pełną festiwalu. Nadchodzimy!

Coś więcej niż płaskorzeźba.
Intarsja, aż łeb urywa.
Złotem malowane.
Wspomniane stucco.

Biała pagoda, widoczna też na pierwszym zdjęciu.
Bambus nafaszerowany sticky rice z czerwoną fasolą i owocami. Najpierw pieczony na żarze, potem rozłupany toporkiem. Gorący, gotowy do spożycia, tym bardziej, że na ryżu zostaje cienka błonka z wnętrza bambusa trzymająca wszystko w zgrabnym „balasku”. 🙂
Dziewczyny siedzą na zapadniach nad beczkami pełnymi wody. Celem jest trafić piłką w tarczę, wtedy … wpadają do środka. Taka rozrywka też się znalazła. Niestety.
Wprawdzie parada rozpoczynająca festiwal nas ominęła, ale przypadkiem trafiliśmy na postój imponujacych platform.