20 – 26 marca Ko Wai

Był rok 2004, kiedy w Tajlandię uderzyło tsunami. Wtedy też za sprawą M’Decka (uściski!) farang Adaś pierwszy raz postawił stopę na maleńkiej, niemal dziewiczej wysepce Ko Wai. Właśnie tam, a nie gdzieś na Morzu Andamańskim, gdzie żywioł zebrał największe żniwo. Opatrzność, karma, przypadek…?

Przez te wszystkie lata niewiele się tu zmieniło. Cztery „resorty”, jedna ścieżka, zero samochodów czy sklepów, przerwy w dostawie prądu.

…a ponadto biały piasek, woda-kryształ, snorkelling z plaży, cisza i spokój. Można tu robić wszystko i nic. Każde równie atrakcyjne.

…noc spedzona przy… muzeum…? morskim?
Pagoda zbudowana w celu rekultywacji koralowców…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *